Klikanie na wiele sposobów

Klikanie to dzisiaj nic wielkiego. Klikamy w domu, klikamy w pracy, ba, klikamy wszędzie (no prawie) i może bardziej stukamy, choć to stukanie to tak naprawdę klikanie. Niektórzy też klikają mówiąc,np. w języku Xhosa, ale my raczej skupimy się na klikaniu myszką komputerową.

No właśnie i tu warto się zatrzymać i na nowo zdefiniować sobie myszkę komputerową. Ta bowiem może przyjmować bardzo, a to bardzo różne kształty, rozmiary i formy. Oprócz tradycyjnych, najprostszych możemy znaleźć specjalne edycje w kształcie samochodu, postaci z filmu, czy kreskówki. Ciągle jednak jest to w pewnym sensie tradycyjna myszka z przyciskami do lewego klicknięcia, prawego kliknięcia, itd.

Jednakże, gdy tego typu myszka nie spełnia swojej roli, możemy spróbować czegoś nieco innego. Osoby mające trudności z utrzymaniem tradycyjnej myszki w dłoni, mające trudności z poruszaniem rękami mogą wypróbować tzw. trackball. Trackball znajduje również swoje zastosowanie w wojsku, czy lotnictwie. Podobnie jak myszka komputerowa, trackballe także mogą się różnić wyglądem i wielkością.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f9/Wireless-trackman-mouse.jpg
Trackball [żródło wikimedia.org]
Bigtrack Trackball & Switch Adapted Bigtrack Trackball
Bigtrack [źródło www.abledata.com]
 

 

 

 

 

 

 

Widzimy znaczącą różnicę między trackballami a myszkami. Dzięki kulce osadzonej w górnej części urządzenia, użytkownik nie musi wykonywać ruchów całą ręką, aby przesuwać wskaźnik kursora na ekranie, a jedynie wykonuje niewielkie ruchy ręką poruszając kulkę, za którą podąża strzałka kursora na ekranie komputera. Aha i umówmy się, termin komputer też powinien być rozumiany bardzo szeroko.

W obu przypadkach użytkownik korzysta z ręki i dłoni, by korzystać z tych rozwiązań. A co jeśli takich możliwości nie ma? Czy to oznacza, że nie jest w stanie korzystać z urządzeń komputerowych, a poprzez nie z możliwości kontaktowania się z innymi, wyszukiwania informacji, czy zabawy?

Oczywiście, że może. I ma do tego conajmniej kilka rozwiązań. Jednym z nich i istotnie jednym z najefektywniejszych jest eye-tracker, czyli urządzenie do sterowania komputerem przy pomocy wzroku. Tak, tak – ogromna siła drzemie w naszych oczach.

Urządzenie do eye-tracking, czy sterowania wskaźnikiem myszki przy pomocy wzroku
PCEye Mini firmy TobiiDynavox

Być może jest to lekkie nadużycie, stwierdzenie, że sterujemy komputerem oczami. To nie Gwiezdne Wojny, gdzie siłą woli przemieszczane są obiekty. Ale i tak użytkownik może stworzyć cuda korzystając z eye-trackera i swoich oczu. W pewnym sensie eye-tracker to taka genialna myszka, która porusza wskaźnikiem myszki (tą strzałką na ekranie) śledząc ruchy oczu. To nasze oczy mówią strzałce gdzie ma się przemieścić na ekranie i jaki rodzaj kliknięcia wykonać.

Ale co jeśli ani ręka, ani oko nie mogą nam pomóc? Pomogą nam usta. Oddychanie jest jednym z najbardziej podstawowych funkcji, jakie wykonuje nasz organizm. Bez oddychania się nie da. Wciągamy powietrze i je wypuszczamy. Dlaczego więc nie zaprząść tych naturalnych zachowań i nie poklikać? Urządzenia sip-and puff, gdzie użytkownik zasysa powietrze, lub dmucha w specjalny ustnik w kształcie joysticku, dają możliwość klikania, a przez to grania w szachy, czytania emaili, oglądania video klipów, i wiele więcej.

A skoro już była wyżej mowa o tabletach, to co z tymi, które są napędzane przez system Android? A co ze smartphone’ami? Wszak i tu klikamy stukając w ekran, lub go głaskając. Życie i świat nie lubią próżni. I ta została wypełniona. Żadne z powyższych rozwiązań na chwilę obecną nie obsługuje urządzeń nie-windowsowych. Są jednak rozwiązania, które dają taką możliwość osobą niemogącym skorzystać ze swoich palców. I podobnie jak w przypadku urządzeń sip-and-puff, usta przychodzą z pomocą.

Seria produktów pod wspólną nazwą Quha daje użytkownikowi możliwość bezdotykowego korzystania i z komputerów i z urządzeń mobilnych z systemem Android. Quha Sento to połączenie sensora nakładanego na głowę, który kieruje ruchem wskaźnika myszki i drugiego sensora umieszczonego przed ustami użytkownika, który dmuchając w przełącznik powoduje kliknięcia myszką.

Quha Sento [źródło www.quha.com]
Ale to nie jedyny sposób na klikanie po Androidzie. GlassOuse jest pierwszym takim rozwiązaniem, dzięki któremu nie tylko komputery (Windows lub Mac), ale również urządzenia mobilne z Androidem stają się dostępne. Jest to połączenie okularów (glasses) i myszki komputerowej (mouse). Tym razem jednak nie dmuchamy, ani nie zasysamy powietrza. Gryziemy. Nie, nie boleć nie będzie. Wystarczy niewielka siła nacisku, aby kliknąć. Użytkownik wykonując ruchy głową przesuwa wskaźnik myszki po ekranie, a przygryzając ustnik wywołuje klinięcia.

I tak doszliśmy do końca naszej podróży przez ClickLand. Klikajmy więc bo dzięki temu możemy się komunikować. Czy tak jak Xhosa, czy tak jak osoby które i z którymi komunikujemy się poprzez kliknięcia baaaaardzo szeroko rozumianej myszki.

Klikajcie i do nas. Czekamy na Wasze komentarze i pytania.

AT in the hands of classroom teachers and their students

Several years ago I authored an article in the Monitor called AT in the hands of ESL teachers. It proposes that assistive software for learners with various disabilities become a learning aid for students who are learning English. Since more and more software is multilingual or cross-lingual, their application is not limited to English but can be an equally fantastic tool in the hands of teachers of other languages or teachers of other subjects as specialized software may also find its way into other classes.

I wanted to pique your interest in a few options that could turn out to be effective in any class. But before I dive into describing specific software a few words about what benefits this could bring to all learners.

Lars Tiedemann posted a video on his Facebook page. He explains how a person with severe mobility concerns made a good use of Chromevox, application that was primarily meant for people with visual impairments. It is an example of how different technologies can be integrated to serve a particular user. He found solutions that serve him best regardless of whether they were meant for this or that category of users. He composed his individual suite of tools.

Individualization, personalization or customization of the learning process have been widely described in professional literature. Practitioners know that these concepts can be as beneficial as they can be challenging. Students in classroom and in community will seek tools to function and interact in a more convenient way. Why not giving them a free hand in how they want to learn as long as they learn. Why not let them access information, interact with information and process information however they will. Because end of the day what matters is their performance and outcome.

So just like Mr. Tienemann students may also find their set of learning tools and gadgets (both electronic and traditional) that will facilitate their efforts. Assistive technology as a subset of information technology is designed to level up educational opportunities for learners with disabilities. Nowhere however can we find information that these so called assistive tools cannot be used by students with no disabilities. Investment in out-of-the box approach may prove to be an intelligent move. Assistive solutions, those that are not meant as ELL or any LL didactic tool could join a group of material known as authentic material. A brief explanation for people who are not teachers of a foreign or second language about what authentic material is. I am going to use a quote from a blog Authentic materials in the classroom: the advantages. In principle, „<<authentic materials>> are reading texts that were written by native speakers and published in contexts designed specifically for native-speaker consumption, with no thought given to non-native accessibility”.

We live in times when a bolder and more common introduction of what we still term as assistive technology into the mainstream use should be pushed. Used by a wider spectrum of people this technology could drop the attribute „assistive”. School-age people in particular often find assistive devices embarrassing and stigmatizing. Once it is just a learning tool for anyone, it will lose its negative connotation. A society at large will have another reason not to perceive people with disabilities as special (pejoratively special). In schools teachers will not need to worry that special accommodations favor selected students. And most of all people with disabilities may find a more common ground across the board expending their pool of friends.

Synthetic voices have become part of everyday life, e.g. GPS. We hear it cars, at railway stations, elevators. They are implemented in those situations not to assist selected people but to provide information to anyone. Because they are a natural component of common tools, it seems reasonable to have them included in the learning process in schools. One suggestion of top of my head would be to have learners simulate those situations. For example they could create a visual and auditory guide around their school. Or they could write short classroom reminders that will be announced by a tool with synthetic voice. You might ask, why not record them? I would respond – read the first sentence of this paragraph – synthetic voices are part of our reality and we are showing our learners how to make a good use of them. We are also informing them that it is for everyone rather than for a limited group of users.

Teachers of a second or foreign language could make a good use of voice recognition to help their learners practice pronunciation. Apart from paid and sophisticated software like Dragon NaturallySpeaking or ViaTalk teachers and learners have a choice of free options like Dictation in MacOS or Speech Recognition in Google Docs running in the Chrome browser. The clearer the pronunciation the better recognition. If a learner cannot pronounce a word clearly enough, the output will be poor.

Having slightly diverted off the main topic I’ll go back to software that although called special could well be more common (this time is a good thing) and benefit many more.

ss AAC software programs lend themselves to a variety of uses in the educational settings. For one since those are communication systems based on a language, they could be a great tool for learning languages. They can help students expand on their vocabulary, improve their spelling and create interactive stories. A cool example is Snap Scene where images are given text and audio labels. Learners study vocabulary in a visual context associated with newly introduced concepts.

Tobii Communicator 5 is a full-fledged communication software program within which teachers and students can create communication pagesets with selected vocabulary. Instead of having word lists, learners can practice new words engaged in a communication. The meaning can be learned by deriving it from a visual context formed by adjacent images. The above quoted Lars Tienemann proves also that a communication tool such as Tobii Communicator 5 can be also helpful in learning math.

And speaking of math. How many of you have heard of cubarithm? I hope I can assume that at least all teachers of the visually impaired have. If you do not know what they are, worry not. Here is an imcubarage. Still not helping? Ok. It is a grid with Braille cubes used to teach blind kids mathematical operations. Have you heard of software Cubarithm? Unlike its physical original, it does not require the knowledge of Braille at the same time being accessible and fun for sighted and blind learners. All kids get their math activities, they can correct each other’s work. It is particularly great for instructing learners on the traditional columnar layout.

OViiChat app is a real time communication tool for those with hearing loss. Wouldn’t other students want to chat with no need for internet? They could not only practice language skills but also exchange thoughts in situations when speaking out loud is not an option.

cognitive-operations

Kids love to move. Why don’t we let them move and learn or simply develop their cognitive functions. Neuroforma that was not even designed for education has a lot of potential in class or other instructional situations. Different levels of physical difficulty combined with different levels of cognitive difficulties make this proposition a superb tool for teachers having a mixed ability group. Oh wait, isn’t it 95% of groups?

These are nothing but a few examples proving how assistive solutions can become mainstreamed and vice versa. Universal approach to education deletes the distinction between abilities and disabilities. The attribute added to special devices and software is removed along with a sense of stigmatization. We are observing also another shift in the paradigm. Upon till recently it appeared that support flows in one direction, towards people with disabilities. Now what was designed for them has a potential to support those without disabilities. Technology again levels the playing fields, not just by giving access to those that may have various difficulties in using the so-called mainstream solutions but by allowing all parties involved to exchange favors and supports.

Assistive inspire the mainstream. May this pre-paralympic commercial by a Canadian organization be your food for thought.

Can I read what I want to read?

This is a question people with various vision concerns often ask themselves. A follow up question could be, do I have the right support to read what I want to read? Do the magnifier or other solutions make reading easier and more efficient? How do I check if a different magnifier would be a better option?

Selecting any tool can be a daunting task. When we have no choices, we take whatever is available, even if it does not completely satisfy us. But when you have a choice, the situation is not easier at all. We often shop around to get the best item and we either rely on our own taste, neighbor’s advice, or recommendations in stores.

In case of assistive devices, it is important to find the best match that will not only satisfy our taste but most of all will significantly improve our performance.

Persons with low vision or other vision concerns who may benefit from magnifiers can feel dizzy and disoriented due to the number and variety of options available. Where we want to use our magnifier will determine features like the overall size, the size of the screen, the weight, the magnification level that we are going to look at.  It would be best if one could test several options doing different reading tasks in a variety of life situations. But what should be checked and how to test it? John Taylor and others (2014) did a research to compare the efficiency of electronic magnifiers vs optical devices. They selected several tasks that their test groups were to do. Individuals who are checking specific devices are advised to do the following:

"(1) to fill in one answer [...] in a crossword puzzle 

(2) to read one entry from a television guide magazine (glossy paper)

(3) to read the first sentence from a newspaper article (matte paper) 

(4) to read cooking instructions on a packet of food 

(5) to use the camera facility to identify the name of a book that is out of reach." [Taylor et al., 2014, p.564]

Other important things to test are:

  • Hand-held magnifier with a reading guideis the magnifier easy and comfortable to hold
  • is the image clear and sharp
  • can you read without distortions at your preferred rate
  • can the device magnify text to your preferred size without compromising its clarity
  • can you alter high contrast colors to the ones that you like best
  • is text legible when high contrast colors are on
  • does the magnifier have features that help you with reading: reading line, mask, additional illumination, handle, stand, etc.
  • are these features effective
  • can you read documents, magazines as well as books with your magnifier

When working with a desktop magnifier other aspects can also be considered:

  • does the unit have a camera for distance reading
  • how do you switch between reading on the desktop and reading from a board
  • does the unit have two separate screens
  • can you freeze an image and make necessary adjustments to make it accessible
  • do you have enough work space with your magnifier sitting on your desktop
  • can you fold down and stow away your magnifier without help from other people

Eventually while you are trying out new solutions pay attention to the following:

  • eye fatigue – how long can you read before you feels your eye tire
  • ergonomics – your posture while reading, do you have to hold the magnifier or can you set it down; can you read without straining your body
  • writing effortlessly using your magnifier

2016-04-04 15.20.33

Professional literature attests that the use of magnification with standard print is advantageous over the use of large print (Lussenhop & Corn, 2002). It is worth then investing time into finding the most optimal magnifier and thoroughly testing it.

More advice on what to look at when selecting a magnifier can be found in a series of articles by Shelly Brisbin and Lee Huffman in AccessWorld following these links:

As usual, we invite you to share your experience with us and our readers.

 

References:

Lussenhop, K., & Corn, A. L. (2002). Comparative Studies of the Reading Performance of Students With Low Vision. Re:View, 34(2), 57.

Taylor, J., Bambrick, R., Dutton, M., Harper, R., Ryan, B., Tudor-Edwards, R., & … Dickinson, C. (2014). The p- EVES study design and methodology: a randomised controlled trial to compare portable electronic vision enhancement systems (p- EVES) to optical magnifiers for near vision activities in visual impairment. Ophthalmic & Physiological Optics, 34(5), 558-572.

Please visit us at
includo.com.pl, miracle.includo.com.pl
and INCLUDO Facebook page.

Jak dobrać technologie wspomagające?

Robiąc zakupy i te codzienne i te specjalne zastanawiamy się, jaki produkt wybrać. Jadąc na wakacje na ogół rozmyślamy o destynacji, a następnie przeglądamy oferty i katalogi biur podróży, dowiadujemy się szczegółów, by podjąć możliwie najlepszą i najkorzystniejszą decyzję dopasowaną do naszych marzeń, oczekiwań. A to wszystko po to, by jak najlepiej nacieszyć się wolnymi dniami bez pracy i codziennych trosk.

Nie inaczej jest za zapewnieniem odpowiedniej technologii wspierającej osoby, które mają potrzebę komunikowania się, czytania, pisania, czy wykonywania wszelkich innych czynności z użyciem specjalistycznych rozwiązań.

W przypadku osób z niepełnosprawnościami tzw. podejście „one size fits all” nie sprawdza się. Była kiedyś reklama leku przeciwbólowego, który świetnie zadziałał w przypadku niejakiej Pani Goździkowej i wszyscy inni klienci apteki pobiegli, by zaopatrzyć się w ów specyfik. Jedno i to samo rozwiązanie technologiczne nie będzie miało takich samych efektów na wszystkich użytkowników i to nie tylko ze względu na rodzaj niepełnosprawności.

Wszak osoba z niepełnosprawnością to przede wszystkim osoba. Sama niepełnosprawność nie definiuje całkowicie tej osoby. Tak jak pełnosprawni, niepełnosprawni różnią się od sobą i cechami fizycznymi i osobowościowymi. Mają różne doświadczenia życiowe, różne opinie, różne charaktery, różne preferencje i wreszcie różne potrzeby. Między innymi od tych zmiennych zależeć będzie czy dane rozwiązanie wspomagające będzie przydatne i spełni nasze oczekiwania, czy nie.

Złościmy się na sprzęt, czy program, że są do niczego. A przyczyna nie leży koniecznie w złej jakości rozwiązania, tylko w źle dobranym rozwiązaniu. Może też się zdarzyć, że osprzęt sprawdziłby się znakomicie, gdyby dołożyć właściwe oprogramowanie i na odwrót. Co więcej sprzęt sprzętowi nie równy. Na przykład, osoby słabowidzące mogą potrzebować powiększalnik, by czytać i/lub pisać. Jest w czym przebierać, gdyż oferta jest ogromna. Gdy już wiemy w jakich sytuacjach i do jakich zadań potrzebne będzie owo narzędzie powiększające skupiamy się na specyficznych jego funkcjach. Powiedzmy, szukając czegoś przenośnego, nie będziemy rozważać dużych stacjonarnych powiększalników, a skupimy się na mniejszych urządzeniach, które można z łatwością przenieść. A i wśród nich znajdziemy takie, które mają wyświetlacze o różnej wielkości, pozwalają lub nie na zamrożenie obrazu, zapisanie zamrożonego obrazu w pamięci, zmianę powiększenia, kolorów, itd. Są również takie, które posiadają wyświetlacze dotykowe i zamiast fizycznych przycisków mają przyciski wirtualne.

Ta sama zasada tyczy się wszelkich innych technologii wspomagających komunikację, poruszanie się, wykonywanie zadań i czynności dnia codziennego, czy edukację. Nawet tak podstawowe urządzenie peryferyjne jak klawiatura może mieć znaczenie w osiągnięciu wyznaczonego celu.

Co robić więc? Jak zdobyć informacje potrzebne do właściwego wyboru technologii wspomagających? Organizacja OCALI stworzyła bezpłatny portal internetowy, gdzie można dowiedzieć się o sposobie doboru rozwiązań wspomagających dla osób z różnymi niepełnosprawnościami. Portal jest bezpłatny, jednakże należy utworzyć konto, aby się zalogować i mieć dostęp do zasobów. Zachęcam do odwiedzenia tego portalu i zapoznania się z informacjami. Adres strony to www.atinternetmodules.org.

A może Wy macie jakieś swoje sposoby, którymi chcielibyście się podzielić z innymi czytelnikami?

Szkolenia

Ruszamy, tzn. już ruszyliśmy dość dawno. Mamy za sobą nasze pierwsze szkolenia. I te na innym krańcu świata i te tuż za rogiem. Cieszymy się z każdego z nich, a to dlatego, że ucząc poznajemy ludzi. A oni poznają nas.

W lutym odbyliśmy podróż do dalekiej Afryki Południowej, pełnej uroku, tajemniczości i uśmięchniętych twarzy. Uczyliśmy, uczyliśmy się (ponieważ to zawsze działa w dwie strony) i biegaliśmy. O biegach nieco później, najpierw o naszych zadaniach. Zostaliśmy zaproszeni do pracy z nauczycielami pracującymi w szkole integracyjnej, do której uczęszczają uczniowie z niepełnosprawnością wzroku. Naszym zadaniem było przybliżenie tzw. ciału pedagogicznemu zasad i metod pracy edukacyjnej z uczniami niewidomymi i słabowidzącymi. Wyjątkowość tego miejsca poza lokalizacją geograficzną, była formuła inkluzji wstecznej w tamtejszej szkole średniej. Przy innej okazji opowiem więcej o tym, ale chciałbym teraz skupić się na samym szkoleniu.

Rozpoczęliśmy od obserwacji, by zrozumieć czy i jakie formy interwencji mogłyby być korzystne dla wszystkich uczestników i beneficjentów naszego działania. Ta prosta acz niezmiernie istotna część pracy szkoleniowej nierzadko jest pomijana. Znajdowaliśmy się również w bardzo odmiennym kontekście kulturowym, który mimo iż nam znany z naszej przeszłości, zawsze wymaga odświeżenia. A przede wszystkim to każde miejsce i każda osoba są inne, a to oznacza, że inna jest dynamika grupy docelowej, z któą przychodzi nam pracować. Obserwacja dała nam sporo do myślenia, ale też pokazała, jaki potencjał drzemie w tej grupie nauczycieli i jak zmieniają się Afryka i Afrykańczycy.

Po analizie obserwacji zakasaliśmy rękawy i zabraliśmy się do roboty. Zaproponowaliśmy nauczycielom dwa rodzaje warsztatów – z metodyki ogólnej, w tym pracy z uczniami o różnych potrzebach edukacyjnych (nie tylko niewidomych i słabowidzących) oraz z brajla połączonego z wprowadzeniem do nowoczesnych technologii wspomagających. Tak, tak – RPA dzisiaj to kraj, w którym technologia masowa jest ogólnodosptępna, a co za tym idzie i rozwiązania wspomagające trafiają do szkół.

Był to bardzo intensywny okres dla nauczycieli, którzy po dniu zajęć szkolnych musieli pozostać na kolejne 1.5 godziny tym razem w roli „ucznia” aktywnie biorąc udział w interaktywnych zajęciach prowadzonych przez Includo. Część z naszych słuchaczy dawała nam do zrozumienia, że to dla nich za dużo, ale staraliśmy się ich motywować i tłumaczyć, że to tylko przez miesiąc i że na koniec skorzystają z tego nie tylko oni, ale przede wszystkim ich uczniowie.

Jednym z uroków Afrykańczyków jest ich podejście do czasu. Mają nawet takie powiedzenie, że „Europejczycy mają zegarki, a oni mają czas”. Z jednej strony nie ułatwia to planowania i wykonania zadań, gdy półtoragodzinnych zajęć robią się zajęcia godzinne, al e zdrugiej, może faktycznie dokąd my się tak spieszymy. Proszę wybaczyć małą dygresję i chwilę zadumy.

Na początku pisałem o bieganiu. Wraz z uczniami niewidomymi i słabowidzącymi pobiegliśmy dla Rettek. Może nie była to pełna mila ale z ogromnym entuzjazmem wzięliśmy udział w Rett Xtra Mile race.

Nasze działania szkoleniowe wykraczają poza różne granice i staramy się pójść (pobiec) o tę jedną milę dalej. Widać nas także podróżujących po Polsce dzieląc się naszą wiedzą i entuzjazmem i … podkradając entuzjazm naszych słuchaczy. Includo zostało zaproszone przez Akademię Mogę Potrafię Chcę do poprowadzenia cyklu szkoleń z umiejętności wykorzystania urządzeń i oprogramowania do komunikacji alternatywnej. Zaczęło się w Poznaniu, póżniej był Kraków, Wrocław, a w kolejce czekają kolejne miasta. Są to intensywne, pełne treści i uśmiechu warsztaty, gdzie słuchacze uczą się magii swojego wzroku w połączeniu z urządzeniami firmy Tobii, takimi jak PCEye Go, czy najnowszego dziecka, PCEye Mini i specjalistycznego, ale niesłychanie intuicyjnego oprogramowania Communicator 5. Taki zestaw otwiera wszelkie drzwi i bramy do pogaduszek, gadania, rozmawiania, konwersacji i innej komunikacji.

Częściowo warsztaty te prowadzą również zaproszeni przedstawiciele firmy Tobii ze Szwecji, którzy dokładają nie tylko swoją wiedzę i ekspertyzę, ale też i humor skandynawski.

Szkoleń, warsztatów i innych form dzielenia się wiedzą i radością będzie więcej i więcej. Odwiedzajcie nasze strony internetowe i portale społecznościowe, gdzie pojawiają się aktualne informacje o tym co i gdzie się dzieje. Liczymy też na Państwa propozycje. Najlepsze zostaną nagrodzone :-).

Czekamy na komentarze i wielostronną komunikację, wszak gadać każdy, no prawie każdy, lubi.

 

Na powitanie

Witamy w Includo. Pisząc ten blog zastanawialiśmy się jak rozpocząć dzielenie się z czytelnikami naszymi przemyśleniami i doświadczeniami. Dobry zwyczaj nakazywałby, abyśmy się przedstawili i pozwalamy sobie od tego zacząć.

Jesteśmy firmą z określoną nazwą i logiem. Ważniejsze jednak dla nas jest to, kto się za tymi kolorami kryje. Wszak firma to ludzie – ludzie, którzy tworzą tę firmę i ludzie, dla których ta firma istnieje. Na czele Includo stoją pedagodzy specjalni i logopedzi z międzynarodowym doświadczeniem w pracy z i dla osób z niepełnosprawnościami. Jako praktycy w klasach, szkołach, czy ośrodkach poznaliśmy realia i potrzeby osób z niepełnosprawnościami i wszystkich tych, którzy mają z nimi styczność. Staramy się rozumieć ich i odpowiadać na ich głosy. Jednakże nie jesteśmy tylko po to, by reagować, ale również, by proponować rozwiązania i formy działania, które mogą uczynić życie wszystkich zaangażowanych radośniejszym. Jeśli ktoś miałby ochotę przyłączyć się do nas w niesieniu tej radości, zapraszamy do dzielenia się swoimi myślami na forum niniejszego blogu. Poprzez nasz blog będziemy przekazywać nasze przemyślenia, doświadczenia i porady, licząc, że dołączycie się do tej komunikacji, by była ona wielostronna i wielokierunkowa.

Wspinamy się na najwyższe szczyty, przebiegamy maratony, wybieramy tylko najlepsze rozwiązania. Przy ogromnej ofercie niełatwo jest zdecydować, co i w jakim stopniu może się okazać skuteczne i satysfakcjonujące. Liczymy, że przy naszym wsparciu ten wybór będzie łatwiejszy i celniejszy.

Ponieważ zakres naszych działań wykracza poza Polskę, niektóre wpisy mogą być po angielsku. Kiedy tylko możliwe będziemy je tłumaczyć, albo przynajmniej dopisywać skrót po polsku.

A, że rozpoczynamy na przełomie starego i nowego roku, życzymy wszystkim bycia razem, komunikowania się i wiary swoje możliwości i możliwości naszych bliskich.