Nie mogąc nic, możemy wszystko

[Justyna Kędzia]

W dzisiejszych czasach z komputera korzystają praktycznie wszyscy. Jednak szczególnie ważnymi jego użytkownikami są osoby, dla których komputer jest narzędziem umożliwiającym codziennie funkcjonowanie: komunikację, naukę, pracę, kontakt ze światem zewnętrznym, itp. Od razu nasuwa mi się pytanie: Z czego przede wszystkim składa się korzystanie z komputera? Z klikania i pisania. Co jeśli fizycznie nie jest się w stanie tego zrobić? Można skorzystać z dostępnych rozwiązań, a jest ich obecnie całkiem sporo.

Mam na imię Justyna. Od 21 łat oddycham przy pomocy respiratora, mam znacznie ograniczone możliwości ruchowe, komunikuję się cichym szeptem. Laptop oraz Internet to moje niezbędniki. Nie stanowiło to dla mnie problemu, dopóki mogłam poruszać obiema rękami. Całkiem dobrze było też jeszcze, gdy sprawnie ruszałam tylko jedną. Potem i teraz w tej jednej zostały niewielkie ruchy dłoni, w dodatku lewej, podczas gdy jestem praworęczna. To jednak nie był koniec mojej aktywności cyfrowej. To był dopiero początek.

Poszukiwałam nowych rozwiązań, ułatwień, które umożliwiłyby mi w miarę sprawną pracę i wykonywanie wszystkich czynności na komputerze, tak jak do tej pory. Miałam możliwość wypróbowania różnych narzędzi, dzięki czemu mogłam wybrać to najbardziej dogodne dla siebie.

Pierwszym narzędziem, które poznałam była podstawowa wersja klawiatury ekranowej, dająca możliwość pisania za pomocą touchpada (klikając literka po literce), a więc przy wykorzystaniu minimalnych ruchów ręki. Dzięki temu mogłam zwiększyć szybkość i efektywność pisania, jak również używać klawiszy (np. z cyframi lub klawiszy F), do których wcześniej nie dosięgałam bez podniesienia całej ręki. To odkrycie było dla mnie jak „moment wow”, ponieważ w mojej pracy zawodowej nie mogłam się obejść bez tych przycisków.

Innym narzędziem, które wypróbowałam był program, działający na mruganie powiek. 10 lat temu była to w Polsce innowacja. Wystarczyło posiadać komputer, kamerkę internetową i… mrugać. Aby nastąpiła reakcja komputera, mrugnięcie musiało być „odpowiednie”, z kolei uzyskanie go wymagało czasu i wprawy, ponieważ mrugamy również automatycznie – w naturalnym odruchu. Niemniej
program ten dawał możliwość pisania zupełnie bez używania rąk.

Testowałam też syntezator mowy. Pisałam, co chciałam powiedzieć, wklejałam do syntezatora, a on na głos to odczytywał (głosem żeńskim lub męskim – do wyboru). To ułatwia komunikację, gdy własny głos zawodzi. Czytany przez syntezator tekst można zapisać w postaci pliku mp3. Tę funkcję wykorzystałam do nagrania moich wierszy w formie głosowej, które nazwałam audiowierszami.

Oprócz w/w, miałam także okazję skorzystać z eye-trackera, który jest urządzeniem reagującym na ruch źrenic. Dosłownie rzecz ujmując, kursor na ekranie podąża za spojrzeniem. Mogłam w ten sposób pisać, używać Internetu i każdego innego oprogramowania. Przy odrobinie wprawy w skupieniu spojrzenia, można dzięki niemu efektywnie obsługiwać komputer, za pomocą tylko i wyłącznie oczu.

Narzędzie w formie rozbudowanej klawiatury ekranowej daje możliwość wykorzystania wielu funkcji, które dodatkowo ułatwiają mi pracę na komputerze. Podczas pisania pojawiają się podpowiedzi kolejnych słów i wystarczy kliknąć pasujący wyraz, zamiast pisać go po literce. Mogę zapisać całe frazy, których często używam i przywoływać je bez konieczności ponownego pisania. Jest też możliwość przeczytania na głos tego, co napiszę – na zasadzie podobnej do syntezatora. Kilka pomocnych funkcji w jednym programie stanowi dla mnie komfort i ułatwienie w postaci poprawy wydajności pracy, dlatego obecnie właśnie z tego narzędzia korzystam na stałe.

Ciekawym dla mnie spostrzeżeniem, wynikającym z wypróbowania wymienionych narzędzi jest możliwość korzystania np. z dwóch zamiennie. To znaczy, że jeśli są zachowane jakieś możliwości ruchowe, to można używać programu manualnego oraz na źrenice na zmianę, żeby nie przemęczać
jednej grupy mięśniowej.

Na rynku jest do wyboru wiele wariantów, co więcej ciągle powstaje coś nowego, w coraz lepszych wersjach. Z pewnością każdy znajdzie opcję najbardziej odpowiednią dla siebie, jeśli tylko dobrze poszuka. Czasami człowiek zakotwicza się w przekonaniach, że jego możliwości są tak niewielkie, iż nawet nie warto szukać rozwiązania. Osobiście jednak uważam, że wyznacznikiem nie jest wielkość możliwości, tylko sposób ich wykorzystania.

Maksymalnie eksploatując swoje bardzo ograniczone możliwości fizyczne, m.in. poprzez użytkowanie opisanych programów, skończyłam studia w trybie e-learning, spełniam się zawodowo, realizuję swoje pasje związane z pisaniem. Warto próbować, korzystać z dostępnych narzędzi i uczyć się ich
funkcjonowania, bo dzięki nim możemy wiele, a tak naprawdę możemy wszystko.

 

Autorka: Justyna Kędzia

Poetka, bloggerka, ukończyła studia na kierunku Marketingu i Reklamy. Drukowała m. in. w „Czasopiśmie Humanistów”. W 2005 roku ukazał się jej debiutancki tomik poezji pt. „Coma”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *